Remontowy niezbędnik. Moja subiektywna lista akcesoriów "must have"

14.2.16

Jako totalny remontowy abnegat, wszystkiego ale to dosłownie każdej oczywistości, uczyłam się od zera. W trakcie wykańczania mieszkania dokonywałam więc odkryć typu "wow, a więc to produkują, tak bardzo ułatwi mi to życie". Po miesiącach prac skompletowałam listę akcesoriów bez których trudno wyobrazić mi sobie teraz wiele domowych robótek i przeróbek.

1. Płyta OSB
Nie policzę ile razy trzeba było coś podłożyć, na czymś coś szybko podmalować, przybić, przewiercić, wkręcić, oszlifować... Do tego wszystkiego nieodzowna okazała się płyta OSB, a właściwie jej nieduży kawałek, który porzucili jacyś fachowcy. Format 40x50, gruba na 2,5 cm. Bardzo wytrzymała. Właśnie leży przede mną, a na niej schnie sosnowa ramka, którą przemalowałam. Od spodu ma sznyty po cięciach jakie dokonał mój mąż tnąc kamień ozdobny i wiele innych ran bojowych. Rzecz niezbędna w każdym domu, nawet 15 lat po remoncie.

2. Szpachla
Pamiętam pierwszą dziurę w ścianie w nowym, świeżutkim mieszkaniu i moje totalnie przerażenie: (no bo nowe mieszkanie, a tu już coś) co z tym zrobić? Kogo poprosić i ile mu zapłacić? Ktoś mnie wtedy oświecił, że istnieje coś takiego jak masa szpachlowa. Istnieje, leży na półce w sklepie i czeka. Szybko kupiłam masę do niedużych ubytków na ścianach, masę do większych ubytków (szpachlowałam nią m.in. dziury po montażu kamienia na kominku) i masę do drewna i metalu. Wszystko niemieckiej marki Pufas. Jestem absolutnie zadowolona. Szybko schnie, dobrze się szlifuje, ale jednocześnie jest trwałe.

3. Szpachelki
Wiadomo - niezbędne do szpachlowania. Na początku męczyłam się z klasycznymi metalowymi z rączką. Dopiero po czasie na półce w sklepie znalazłam zestaw niedużych, poręcznych, plastikowych "szpachelek japońskich". Są przyjazne w użyciu i elastyczne, doskonale nadają się do precyzyjnego łatania.

4. Taśma malarska
Co do zasady służy do odcinania kolorów na ścianach, choć przyznam się, że mi akurat ta sztuka wychodziła nieszczególnie (tak, używałam też tej słynnej niebieskiej, która jest podobno jedyna oryginalna i wspaniała). Taśma za to super sprawdziła się jako pomocnik w innych pracach - prowizorycznym przyklejaniu, mocowaniu do podłoża, opisywaniu koszy, słoików, puszek, obwiązywaniu nieskończonych worków z zawartością itd. Jest dostatecznie mocna, a jednocześnie łatwo się ją usuwa, no i nie zostawia śladów. Zdecydowanie obok dwustronnej, pakowej i klejącej, niezbędna. No dobra, przydaje się jeszcze montażowa ;).

5. Akryl
Mieliśmy z Sz.P. Małżonkiem taki epizod, że na wynajmowanym mieszkaniu chcieliśmy coś przybyć (tak...) do ściany. Niestety mały gwoździk pozostawił po sobie naprawdę sporą dziurę. Co z nią zrobić? W markecie znaleźliśmy akryl, a na nim informację, że nadaje się do uszczelniania, łatania itd. No więc kupiliśmy. Nie powiem ile kosztowało mnie wypchnięcie masy z pojemnika (kartusz - a co to takiego? ;) ), ale kiedy się to wreszcie udało, okazało się, że hm... klei się to do palca, nie chce dać się wyrównać ani po wyschnięciu zeszlifować. Efekt był taki, że zamaskowaliśmy zaakrylowaną dziurę fluorescencyjną gwiazdkę. Gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że dzisiaj zaliczę go do moich remontowych przyjaciół... Wprawdzie nie była to łatwa przyjaźń - sporo naświniłam i zmarnowałam zanim nauczyłam się jak go poprawnie rozprowadzać, ale teraz doceniam jego zalety w 100% (okna, pęknięte na łączeniach ściany z k-g, listwy przypodłogowe itp. itd).

6. Poziomica
Oczywista-oczywistość? Niekoniecznie. Remont zaczynaliśmy z poziomicą laserową, podnieceni jej możliwościami, niestety po jakimś czasie się okazało, że nie jest ona jednak lekiem na całe zło i nie zastąpi tradycyjnej. Poziomica to rzecz, którą warto mieć czy remontujemy, czy nie. Trudno mi sobie wyobrazić wieszanie półek, czy ramek bez jej nieocenionej pomocy. Na pewno nie warto na niej oszczędzać, no i dobrze żeby metr długości miała.

7. Metr
A najlepiej kilka, bo lubią się gubić, a podczas planowania mieszkania są niezbędnym elementem KAŻDEJ kobiecej torebki. Nie żartuję. Używa się go tak często, że sama miałam 3 + jeden mały breloczek. Mój ulubiony wyprodukowała firma Dexter - dość masywny, miły w dotyku (sic!) i najlepsze: po rozwinięciu nie trzeba go ręcznie blokować, żeby nie "uciekł". Dla mnie to zbawienie, bo nie policzę ile razy boleśnie oberwałam od miarki, która nagle się zwinęła. 

8. Wiertarko-wkrętarka
Wiem: w tym miejscu osiągnęłam szczyt oczywistości. Kto tego nie wie? Wszyscy wiedzą. Nie mogę jednak tylko z tego powodu ominąć tak ważnego urządzenia, bez którego tak wiele nie byłoby możliwe.Skręcaliśmy i rozkręcaliśmy wszystkie możliwe meble, montowaliśmy półki, uchwyty, relingi, szyny, lampy... No nie da się bez niej, nawet jeśli mamy armię fachowców, bo w końcu i tak okaże się, że coś nam trzeba na szybko wkręcić albo wwiercić. To też kolejna rzecz, na której naprawdę nie warto oszczędzać, bo to się po prostu zemści. W naszym remontowym tandemie władzę nad Makitą ma Sz.P. Małżonek. Bywają chwile, że chyba kocha ją bardziej niż mnie ;). Rada od niego: kupując w-w nie zapomnij o zapasowym akumulatorze.

P.S. Żadna z wymienionych przeze mnie firm nie sponsoruje tego tekstu ;).

You Might Also Like

1 komentarze

  1. Dzień dobry, chciałabym się zapytać, czy przy remoncie korzystała Pani może z produktów ze strony https://docieplajdom.pl/? Jestem tuż przed remontem własnego domu i szukam najlepszych produktów, a wiele osób polecało mi akurat tę firmę i chciałam się dowiedzieć, czy Pani też ją zna i może się wypowiedzieć na jej temat.

    OdpowiedzUsuń

Like us on Facebook

Flickr Images